"Dzieci nie są głupsze od dorosłych, tylko mają mniej doświadczenia." Janusz Korczak

"Nigdy nie pomagaj dziecku przy ćwiczeniu, jeśli czuje, że jest w stanie wykonać je samodzielnie" Maria Montessori

"Kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat. " Janusz Korczak



Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maluszek 0-12 miesięcy - La peque 0-12 meses. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maluszek 0-12 miesięcy - La peque 0-12 meses. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Koszyczek pełen skarbów, wydanie Gwiazdkowe

Magda ma 8,5 miesiąca
Gabiś ma 3l9m

Kilka tygodni temu pisałam o Magdusinych tematycznych koszykach ze skarbami a jako, że święta tuż, tuż, przygotowałam Magdzie dodatkowo mały koszyczek o tematyce bardziej świątecznej.


Do tego koszyczka włożyłam:

  • szyszkę sosnową
  • gałązkę świerkową
  • laskę cynamonu
  • gryzak z drewnianych kulek i skórzanego rzemyka
  • zabawkę montessoriańską: trzy połączone ze sobą metalowe kółka
  • mandarynkę
  • maleńką laleczkę z materiału
Jak myślicie, co jest Magdusinym ulubionym skarbem z tego zestawu? To laseczka cynamonowa, a zaraz za nią mandarynka, którą co kilka dni muszę wymieniać na nową, bo Magda ma już 3 ząbki, których nie waha się użyć! ;-)


piątek, 13 grudnia 2013

Magiczne słowo: "mama"

Gabiś ma 3l9m
Magda ma 8,5 miesiąca

Dziś nadszedł ten dzień, całkiem niespodziewanie zresztą, ale te wszystkie "pierwsze razy" maleństwa chyba zawsze są niespodzianką dla nas, rodziców. Właśnie karmiłam Magdę przed drzemką, wzrok mi błąkał gdzieś między ścianami a sufitem, a myśli tuż za nim, gdy tak nagle, niespodzianie, Magda oderwała się ode mnie, uśmiechnęła i powoli, rozmyślnie powiedziała najpiękniejsze słowo na świecie: "Mama". Tylko to jedno słowo i tylko ten jeden raz. Magia. Oczy wlepione we mnie, uśmiech na twarzy i to słowo. Odlot.


Tym samym Magda definitywnie weszła na wyższy poziom komunikacji. Jakie będzie jej następne słowo? 

wtorek, 3 grudnia 2013

Magda pije wodę

Magda ma 8 miesięcy
Gabiś ma 3l8m

Co wywołuje uśmiech od ucha do ucha na twarzy mojego maluszka i piski radości? Moje pytanie: "Magduś, czy chesz się napić wody?"! Magda za każdym razem jest wniebowzięta, gdy może pić wodę! Kto by pomyślał, że picie wody może być aż tak atrakcyjne! ;-) Magda pije wodę od 4. miesiąca życia, najpierw dostawała tylko od czasu do czasu po łyczku z mojej szklanki, którą prawie że wyrywała z moich rąk, aż w końcu około szóstego miesiąca zaczęłam podawać jej wodę w małej szklaneczce, ale również nieregularnie.  Jednak dopiero od niedawna pije ją przy prawie każdym posiłku, bo jako że cały czas ją karmię piersią, wciąż mi wylatywało z głowy, że dziecku należy do jedzenia wodę podać.... w końcu pije na okrągło moje mleko! Za każdym razem, gdy jej podaję szklaneczkę, aż się nie mogę napatrzyć, jak zgrabnie sobie z nią radzi, jak dokładnie obejmuje dwiema rączkami szklankę, szacuje jej ciężar, a zaraz potem podnosi do ust i pije. Ona pije, a ja siedzę obok i podziwiam. Na początku to jej picie było bardzo łapczywe, urywane, pratycznie chlustała sobie wodę na twarz, ale jak mawiają starzy ludzie "ćwiczenie czyni mistrzynię" ;-), więc coraz lepiej sobie radzi, a ruchy na lini szklanka-usta są bardziej precyzyjne i mała mniej się moczy tą wodą. I jak do tej pory, strat w postaci zbitej szklaneczki jeszcze nie było, tylko kałuże wody na blacie krzesełka i pod nim. Zaczęłam więc pokazywać Magdzie, jak się je wyciera małą ściereczką, ale tutaj spotkałam się z kompletnym brakiem zainteresowania. Trudno, poczekam, 

Tutaj Magda ma dokładnie 8 miesięcy

piątek, 22 listopada 2013

Pierwszy jadalny obraz Magdy - La primera pintura comestible de Magda

Magda ma 8 miesięcy
Gabiś ma 3l8m

Wczoraj Magdusia skończyła 8 miesięcy! :-) Więc trzeba było to jakoś uczcić. A że Magda bardzo lubi zaglądać bratu przez ramię, ups, raczej pod ramię, gdy ten coś rysuje czy maluje, pomyślałam, że najlepiej byłoby dać jej samej farby i hulaj dusza! niech eksperymentuje... ;-) Musiały to być oczywiście farby jadalne, co by naszej małej nie zaszkodziły, bo znając ją, pewnie bez posmakowania by się nie obyło, a przepis prosty, by na pewno się udało. Poszperałam więc w internecie i znalazłam dwa przykłady jednego bardzo słodkiego przepisu: TUTAJ i TUTAJ. Oto składniki: puszka mleka skondensowanego oraz barwniki kuchenne w płynie. Prościej chyba już się nie da, prawda? Do zabawy zaprosiliśmy też kolegę Magdusi, Antosia, starszego od niej raptem o kilka dni. Maluszki rozebrałyśmy do pieluszek, by ułatwić późniejszą kąpiel. Do malowania wzięliśmy kartki kartonowe, które przymocowałam do krzesełek dzieci za pomocą taśmy malarskiej. Obrazy wyszły śliczne, błyszące, aż szkoda, że pewnie niezbyt trwałe, przez wysoką zawartość cukru w farbach.

¡Ayer Magda cumplió 8 meses! :-) Había que celebrarlo de alguna manera. Como a Magda le gusta mucho mirar por encima, ups, por debajo del brazo de su hermano cuando éste está pintando o coloreando algo, lo mejor me pareció darle a ella misma pinturas y ¡ándale! que experimente con ganas... ;-) Obviamente, tenían que ser comestibles para no hacerle daño, ya que conociéndola, no podrí pasarse sin probarlas. Y la receta deber+ia de ser simple, para que salga bien. Me puse a buscar en el internet y me topé con ejemplos de la misma receta:  AQUí y AQUí. He aquí los ingredientes: una lata de leche condensada y unas gotas de colorantes comestibles. Más simple ya no se puede, ¿no? También invitamos a jugar con las pituras a un amigo de Magda, Antos, que la lleva por tan sólo unos días. Los bebés se quedaron en los pañales, para facilitar luego la limpieza bajo la ducha. Para la pintura utilizamos cartulina que pegamos a las sillas altas con cinta de pintar. Las pinturas salieron preciosas, brillantes, qué pena que no van a durar mucho por el alto contenido de azúcar en la pintura.


Primero Gabi puso cuatro gotas de color en cada bol con leche condensada y lo mezcló.

Cada bebé recibió un chorrito de cada color, ¡y ya!
A principio, Magda estuvo un poco escéptica...

...pero un momento más tarde ya hizo lo que más le gusta hacer:
¡estudiar las pinturas por su boca!
:-)

Lo que le gustó un chorro, como se nota!

Antos, por su parte, ya conoce la duferencie entre la comida y la "no-comida"...
Así que Magda, después de haber comido sus pinturas, se fue a buscar su porción...
:-)

Por otro lado Gabi se puso a pintar, y a pintar, y a pintar... :-)

He aquí a dos de las obras de Gabi además de la Magda abajo a la derecha,
donde se ve la emprenta de su mano derecha.

Resztki farby podobno można użyć do pomalowania kruchych ciasteczek, przed ich pieczeniem. Ten pomysł wypróbujemy jutro... ;-)

Las sobras de la pintura supuestamente se pueden usar para pintar las galletitas, antes de hornearlas. Esta idéa vamos a comprobar mañana... ;-)


niedziela, 17 listopada 2013

Tematyczne koszyczki ze skarbami: kuchenny oraz biało-czarny

Magda ma 7,5 miesiąca
Gabiś ma 3,5 lat

Od kiedy Magda skończyła 6 miesięcy i zaczęła coraz lepiej przemieszczać się na brzuchu ruchami węża-pełzaczka :-D, a posadzona potrafiła wytrzymać w tej pozycji kilka chwil, postanowiłam zacząć pokazywać jej koszyczki pełne różnorakich skarbów.

Takie koszyczki można przygotować praktycznie ze wszystkiego! Koszyki ze skarbami nie są jednak zarezerwowane tylko dla niemowlaków, gdyż także starsze maluchy będą nimi zainteresowane. Gabiś bardzo chętnie siada koło Magdy i bawi się razem z nią zawartością koszyczka. Rozczula mnie ten widok, szczególnie gdy Gabi stara się opisać każdy przedmiot z koszyczka i czasami zwraca Magdzie uwagę : "Nie, nie do buzi, Magdusiu!", bo ta oczywiście wszystko musi sprawdzić "organoleptycznie". Tim Seldin w swoim świetnie oraz, co bardzo ważne, przystępnie napisanym "podręczniku" dla rodziców i nie tylko How to raise an amazing child the Montessori Way, pisze, by uzbierać około 50 do 100 przedmiotów różniących się od siebie kształtem, kolorem, fakturą, ciężarem jak i zapachem (str.56). Mogą to więc być przedmioty naturalne, z drewna, metalu, szkła, materiału czy skóry. Koszyk ze skarbami powinien pozwolić maluszkowi poczuć się jednocześnie zdziwionym, zaskoczonym jak i małym odkrywcą. Tak, aby mógł testować przedmioty wszystkimi zmysłami: smaku ;-), słuchu, wzroku, dotyku i węchu. Z tego względu powinno się uważać na przedmioty stwarzające ryzyko połknięcia, z ostrymi kantami, mogące się poluzować i wtedy zostać połknięte, farbujące czy też w inny sposób ryzykowne dla maluszka biorącego wszystko do buzi. No i muszą być oczywiście czyste. Z kolei Marie-Hélène Place w swojej niedawno wydanej (francuskiej) książce 60 activités Montessori pour mon bébé (którą również bardzo polecam) podaje, że małe (15-20cm dlugości) i niskie (ok.8cm wysokości) koszyczki można dawać dzieciom już od 5. miesiąca. Do takiego koszyczka można włożyć nie więcej niż 2-3 rzeczy na raz, które dziecku są już znane, i które należy wymienić na inne, gdy tylko dziecko zdaje się być nimi już znudzone. Maleństwo może do takiego koszyczka zaglądać z pozycji na brzuchu, wyjmować z niego po przedmiocie, a potem ewentualnie wkładać je do środka. Mały wybór przedmiotów pomaga dziecku na częste powtórzenia ruchów ręki (wkłada i wyjmuje), którą w ten sposób ćwiczy, aby zostać mistrzem w jej kooordynacji. Koszyki tematyczne, nota bene zawierające przedmioty codziennego użytku, zalecane się od 9. miesiąca, gdy dziecko jest już w stanie łatwo się przemieszczać. Można je umieścić na niskiej półce biblioteczki w pokoju maluszka tak, by był on w stanie sam się do nich dostać. Dobrze jest nazwać przedmiot po przedmiocie, ale poza tym dać dziecku czas, by samo się z nimi zaznajomiło... a my sami możemy je poobserwować, co jest fascynujące! Magda np. od niedawna lubi sobie porozmawiać ze swoimi skarbami. ;-)

Moja Magda była moim zdaniem gotowa na tą zabawę tuż po skończeniu 6 miesięcy (21. września), więc nie namyślając się wiele, wrzuciłam do wiklinowego koszyczka kilka przedmiotów, które znalazłam w kuchni. I tak oto powstał pierwszy koszyk dla Magdy, a w nim:

  • mała trzepaczka-mieszadełko
  • dwie różne łyżki bambusowe
  • "jajo" do gotowania jaj ;-)
  • szufelka do mąki



Do koszyczków (bo mamy już kilka za sobą) wkładam nie więcej niż 10 przedmiotów, aby uniknąć "tłoku", a i Magda bezbłędnie wyłapuje ten jeden-jedyny-najukochańszy ze wszystkich, a reszta bywa trochę ignorowana. W powyższym koszyczku the-one-and-only to mała trzepaczka z rączką w kształcie łba krowy (własność Gabisia). Ilekroć proponowałam Magdzie ten koszyczek, właśnie ta trzepaczka była z niego wyciągana jako pierwsza, poobserwowana, doszczętnie wylizana, wymachana, użyta jako pałeczka perkusji do bicia w podłogę, i-co-by-tam-jeszcze-dało-się-z-nią-zrobić, a gdy Magda stwierdziła, że czas wyjąć z koszyczka coś innego, trzepaczka pełniła funkcję asystentki i zawsze była albo tuż pod ręką, albo po prostu w drugiej ręce.




Jako, że trzepaczka jest biało-czarna, dostała się również do następnego koszyczka zawierającego przedmioty w kolorach bieli i czerni, lub w obydwu na raz. I tutaj była faworytką, do tego stopnia, że nagle z jednoczęściowej stała się dwuczęściowa... Ups, szybko trzeba było wyciągnąć Magdzie z buzi jedną z tych części oraz ewakuować całość do szafki kuchennej, gdzie, naprawiona, siedzi sobie ładnie na półce i czeka na Gabisia, by posłużyć za mieszadełko do jego kakao. ;-)


Oto, co znalazło się w koszyku biało-czarnym:

  • recydywistka trzepaczka-mieszadełko :-)
  • kubeczek z kompletu kubeczków IKEA
  • czarny i biały klocek Duplo
  • dwa pomponki: biały i czarny
  • lejek, też recydywista zresztą, przez co równie ulubiony
  • foremka do ciasteczek w formie motyla
  • biało-czarna karta z kompletu kart dla noworodków przedstawiająca wiewiórkę
  • zebra oraz dalmatyńczyk





Swoje tematyczne koszyczki dla córki bardzo ciekawie opisała również niedawno Magda ze Skacząc w kałużach. Koniecznie do niej zajrzyjcie!

A tutaj znajdziecie więcej informacji po angielsku lub francusku na temat tematycznych koszyków ze skarbami:

Living Montessori now: how to make a treasure basket for your baby

Living Montessori now: themed treasure baskets for babies

thefullmontessori

Counting coconuts

Montessori ici

Merci Montessori

Nido Montessori

W interncie jest jeszcze wiele, wiele innych! Tak, jak pisze Magda, oczopląsu można od tego dostać! :-D

wtorek, 12 listopada 2013

Halloween 2013

Magda ma 7 miesięcy
Gabiś ma 3,5 lat

Nasze tegoroczne Halloween było trochę "recycklingowe", przede wszystkim ze względu na fatalną pogodę, gdy nie do końca wiedzieliśmy, czy uda nam się wyściubić nosy z ciepłego domku, no i również dlatego, że ubiegłoroczny kostium Gabisia był wtedy dla niego za duży, a Pociąg Tomek to do tej pory jedna z jego ulubionych postaci z kreskówek, więc chętnie założył go jeszcze raz. Natomiast Magda założyła na ten wieczór dawny strój dynii swojego starszego brata... i bardzo jej było w nim do twarzy! :-)

Ale, ale... zanim przejdziemy do "trick or treat", należało udekorować odpowiednio dom do tego Halloween! Mieliśmy już wprawdzie dynię z kolorowych koralików, ale to oczywiście za mało. Zaczęliśmy więc od zakupu małych, ozdobnych dyń, które Gabiś oporządził w dwóch aktach: najpierw je porządnie wymył, a potem pięknie pomalował.



Co by to było za Halloween, gdyby nie było tutaj kota! Pomysł pochodzi ze strony Education, wykonanie oczywiście Gabisiowe (z minimalną pomocą mamy ;-)). Kotek zawisł oczywiście na drzwiach wejściowych i pięknie witał pukające do nich dzieci.


A ostatnim tematycznym dziełem sztuki mojego syna były te oto helikoptery latające w deszczu nad polem pełnym mniejszych i większych dyń. :-)


A teraz nadszedł czas na naszych małych przebierańców. Przy okazji zajrzałam na wpis o Halloween z 2011 roku, i nostalgia mnie ogarnęła... to już trzy lata minęły? Kiedy? Się pytam?
  

Rodzeństwo


No i oczywiście Gabiś rozdający w progu cukierki przychodzącym do nas dzieciom. Muszę przyznać, że bardzo był tą funkcją zaabsorbowany i sumiennie dawał każdemu po garści czy dwóch cukierków. 


Gdy już pozbyliśmy się wszystkich słodkości, a i deszcz nieco zelżał, wyszliśmy i my na mały obchód pobliskich domów, by i Gabisiowi dostało się trochę łakoci. za rok będzie potórka z rozrywki, z Magdą w roli trochę bardziej aktywnej od tegorocznej... 




wtorek, 29 października 2013

Wizyta w muzeum : Chihuly - Una visita al museo : Chihuly

Magda ma 7 miesięcy
Gabiś ma 3,5 roku

Jedna ze szklanych rzeźb przed drugim budynkiem muzeum.

Kilka dni temu byliśmy w montrealskim Muzeum Sztuk Pięknych, które, muszę przyznać, co rusz bardzo pozytywnie mnie zaskakuje. Kiedy przyjechałam do Montrealu po raz pierwszy hmmm.... x lat temu (pomińmy milczeniem dokładną liczbę), tutejsze muzem mieściło się w jednym, aczkolwiek bardzo ładnym, jednak jak na rangę miasta tej wielkości dość małym, budynku, i pamiętam, że bardzo byłam tym faktem rozczarowana.



Wyszliśmy z windy o jedno piętro za szybko, i wprost
na obraz zrobiony z kolorowych pluszaków...
w sam raz dla Gabisia! :-)
Hace unos días nos fuimos al Museo de Bellas Artes de Montreal, el cuál, lo dmitos, me sorpernde positivamente cada vez más. Cuando visité Montreal por primera vez hace... (bueno, no importa cuantos) x años, el museo tuvo todas sus exposiciones en un sólo edificio, lo cual me decepcionó ,pues se me hizo demasiado pequeño para una ciudad de esa envergadura.

Gabisia zamurowało na ten widok: "wow!"
Dzisiaj są to dwa wielkie budynki połaczone ze sobą podziemnym przejściem, i mieszczące w sobie kilka różnej wielkości kompleksów sal, tak by w tym samym czasie pokazać wystawy o zróżnicowanej tematyce. Dodatkowo niektóre wystawy są bezpłatne, oraz regularnie urządza się tam warsztaty dla dzieci, jak i dla dorosłych. No, i nie mogę nie wpomnieć o koncertach! Ja, z racji młodości mojego przychówku, jak na razie załapuję się tylko na wystawy, o koncertach jeszcze tylko marząc, a i te najczęściej tuż przed ich zakończeniem. Tak też było i tym razem. Na szczęście, rok temu zaopatrzyłam się w kartę VIP (najlepsze wyjście dla rodzin z dziećmi, zapewniam), co pozwala mi ominąć szerokim łukiem kolejki do kas, oraz procentuje w muzealnym sklepiku.




Magdusia niestety przespała całą wystawę.
Hoy en día, el museo tiene dos grandes edificios unidos por un paso subterráneo, con varias salas, lo cual permite tener al mismo tiempo exposiciones de varios temas. Además, algunas de estas exposiciones se pueden ver gratis, y también se organizan de manera regular talleres para niños y adultos. ¡Tampoco debo de olvidar los conciertos! Como tengo crios tan pequeños, hasta la fecha me tocan nomás las exposiciones, y aún así, logro verlas poco antes de que se acaben. Así fue también el caso esta vez. Por suerte, hace un año, me compré la tarjeta VIP, lo que me permite pasar al lado de las colas para las cajillas. Me parece la mejor inversión para familias con niños, y además me da descuentos en la tienda del museo. 

A oto nasz mini-reportaż z tej wystawy...
He aquí nuestro minireportaje de esta exposición...

Kilka lat temu byliśmy z mężem w Las Vegas, gdzie urzekł mnie przepiękny, szalenie kolorowy i świetlisty sufit w hotelu Bellagio (również mogę polecić wyśmienity bufet w tym hotelu). Teraz miałam okazję jeszcze raz mu się przyjrzeć, chociaż w innych okolicznościach, a i sufit wydał mi się trochę jednak mniejszy od tamtego.

Hace unos años, estuvimos con mi esposo en Las Vegas, donde me encantó el precioso techo increíblemente colorido y luminoso del hotel Bellagio (también les puedo sugerir el exquisito buffet de este hotel). Ahora tuve la ocasión de verlo de nuevo, aunque en otras condiciones, y también el techo me parecía algo más pequeó que aquello.





W tej sali bawiliśmy się z Gabisiem w zgadywanie "co ta rzeźba może przedstawiać?" 

En esta sala no divertimos con Gabi adivinando ¿qué puede ser esta u otra escultura?

Kula ognia?
Winogrono?
Niebieskie węże?
W tej sali zaś Gabiś karmił rybki i inne delfiny w podwodnej krainie...

En esta sala Gabi daba a comer a los peces u otros delfines en el mundo submarino...

Widzicie te rybki? ;-)
W innej sali z kolei czekały na nas mega potężne ikry. ;-)

En otra sala nos esperaban huevas enormes. ;-)


A na koniec jeszcze mega nenufary...

Y al final nenufares...

Gabiś podchodził od kielicha do kielicha, mówiąc mi, że tu mieszka ryba/kaczka,/osiołek, każdego pytając,
czy ma zjeżdżalnię i schody? Odpowiedź zawsze była ta sama: "tak? wow!"


Czy tam mieszka Calineczka?
A tak pięknie przystrojone schody witały i żegnały zwiedzających... Do następnej wystawy!

Estas escaleras si bien adornadas daban la bienvenida y decían hasta la próxima a los visitantes.



piątek, 18 października 2013

Dwie niespodzianki na święto Dziękczynienia - Dos sorpresitas para el Día de Acción de Gracias

Magda ma 6 miesięcy
Gabiś ma 3,5 roku

Tegoroczny kanadyjski Dzień Dziękczynienia przyniósł nam dwie magdusiowe niespodzianki: najpierw Magda podciągnęła się do siadu na powiniętych nóżkach, co zrobiła już raz kilka dni wcześniej, a za chwilę... już stała! Matka (czyli ja) jako stworzenie emocjonalne, najpierw popłakała się ze wzruszenia (w duchu łkając, że to już?!), a zaraz potem popędziła po aparat fotograficzny, by uwiecznić ten moment... ale niestety, wszystkie zdjęcia okazały się być już z chwili ponownego przysiadu małej, i wyglądały mniej więcej tak:

Este año el Día de Acción de Gracias nos trajo dos sorpresitas de la parte de Magda: primero Magda se sento en las rodillas, como ya lo había hecho hace unos días, para en un momento más... estar de pie! La mamá (o sea, yo) se emocionó tanto que lloró como una Magdalena (bueno, no tanto, pero eso sí, lloró de emoción y preguntándose ¿qué ya?), y luego se fue a buscar la cámara de fotos para inmortaliyar este momento, pero lo único que salió en las fotos, fue Magda ya de vuelta en las rodillas, más o menos así:


Zatem czekała kilka dni, aż sytuacja się powórzy, i... tadam! Oto i Magdusia na chwiejnych nóżkach i w dziwnej pozycji, ale jaka z samej siebie zadowolona!

Así que la mamá tuvo que ejercer la paciencia y esperar que situación se repita, y... aquí está! Vean a Magda en una posición alogo rara pero eso sí, parada y ¡bien contenta de ella misma!


Druga niespodzianka została wyczuta kilka chwil później pod opuszkiem palca matki, który to zawędrował do ust małolaty, czyli chodzi o... pierwszy ząbek! Wielke to zaskoczenie, bo Gabiś swój pierwszy ząbek odsłonił w wieku 13 miesięcy, jednak Magda nie chciała tyle czekać. Wcale też nie było łatwo uwiecznić tą zdobycz, bo chociaż Magda często i chętnie się śmieje, jednak nie zawsze odsłania dziąsła na tyle, by zobaczy ząbek. Dzisiaj w końcu udało się zrobić jej te oto zdjęcie:

La otra sorpresita sintió la mamá unos instantes más tarde debajo de las puntas de sus dedos, y se trata del... ¡primer diente! Cómo Gabi nos mostró su primer dientecito a la edad de 13 meses, nos sacó bien de sorpresa Magda con tan sólo 6 meses y medio! No fue nada fácil inmortalizar ese diente, porque aunque Magda se ríe a menudo y con ganas, no siempre muestra también las encías así que se pueda ver el dientecito. Hoy por fin logramos sacarle esa foto:


W święto Dziękczynienia tradycyjnie je się pieczonego indyka, tak więc i Magda dostała do ręki swoją pierwszą pałkę... ;-) Smacznego!

Tradicionalmente, en el Día de Acción de Gracias se come el pavo horneado, así que Magda recibió a sus manos la primera pata del pavo preparado por su papá... ;-) ¡Buen provecho!


A drugą dostał Gabiś... ;-)

La otra pata fue para Gabiś... ;-)


A my całą resztę, a co! :-)

Y nosotros todo el resto, ¡eso! :-)

niedziela, 6 października 2013

Ta chwila... - Este momento...

Magda ma 6 miesięcy
Gabiś ma 3,5 roku

Podczas gdy rodzice przygotowują kolację, Gabiś pokazuje Magdusi maciupeńką biedroneczkę w książce obrazkowej dla najmłodszych. Uwielbiam takie chwile... ;-)

Mientras los padres están preparando la cena, Gabi le muestra a Magda una minúsula catarina en un libro de fotografías para los peques. Me encantan los momentos como éste... ;-)





czwartek, 3 października 2013

Motylki moje dwa... . Mis dos maripositas...

Magda ma 6 miesięcy
Gabiś ma 3,5 roku

Czas leci nieubłaganie... Od trzech miesięcy zbieram się i zbieram, by zrobić motylkowe odciski stóp moich maluchów, aż w końcu dzisiaj udało mi się to wykonać. A propos wykonania: potrzebujemy tylko nietoksyczny tusz w tęczowych kolorach (lub farbę z braku owego), ładną kartkę, dwa pisaki (ja użyłam złoty i zielony)oraz oczywiście stópki do uwiecznienia...

El tiempo pasa rapidísimo... Tengo tres meses queriendo hacer las emprentas de los pies de mis nenes en forma de unas mariposas, y por fin ¡hoy logré hacerlas! A propósito de cómo hacerlas: se necesitan tan solo tinta lavable de colores de arco iris (o pintura no tóxica si uno no tiene tinta), una bonita hoja de papel, dos marcadores (usé uno dorado y otro verde) y, por supuesto, unos pequeños pies...

Pomysł na motyla Magdy pochodzi z tej strony:
De aquí viene la idea para la mariposa de Magda:


Natomiast motyla Gabisia wymyśliłam sama, ponieważ jego obie stópki nie mieściły się na kartce o wymiarach 10cmx15cm... 
Pero la mariposa de Gabi me la inventé yo sola, ya que no cabían sus dos pies en una hoja de 10cmx15cm.

A wykonanie już nasze:
Pero la realización ya es nuestra: