"Dzieci nie są głupsze od dorosłych, tylko mają mniej doświadczenia." Janusz Korczak

"Nigdy nie pomagaj dziecku przy ćwiczeniu, jeśli czuje, że jest w stanie wykonać je samodzielnie" Maria Montessori

"Kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat. " Janusz Korczak



Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Coś dla mamy - Algo para la mamá. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Coś dla mamy - Algo para la mamá. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 stycznia 2014

Szczęśliwego Nowego Roku 2014! - ¡Feliz Año Nuevo 2014!

Magda ma 9 miesięcy
Gabi ma 3l10m

W moim pierwszym tegorocznym wpisie blogowym chciałabym życzyć Wam dużo szczęścia, jeszcze więcej zdrowia, a najwięcej - oczywiście - miłości, bo tej nigdy za dużo! Niech dzieciaczki rosną Wam zdrowo i rozweselają Wam dni, a noce przesypiają calutkie, dając i Wam się wyspać (uff, to chyba bardziej życzenie dla mnie samej, hehe). No, i oczywiście niech już zaczynają się spełniać Wasze osobiste życzenia noworoczne, w końcu rok 2014 ma już 12 dni... ;-) Po prostu, wszystkiego naj, naj, naj...

En mi primera entrada de este año quisiera desearles mucha suerte, más salud, y más aún - obviamente - amor, que éste nunca sobra. Que sus niños crezcan sanos y les alegren los días, y que duerman bien todas las noches para que todos ustedes también puedan dormir tal como se debe (bueno, este deseo es más bien para mí misma, jejeje). Y bueno, que ya empiezen a cumplirse sus deseos personales para este año, ya que el año 2014 ya tiene 12 días! :-) En fin, mis mejores deseos para todo el mundo... 

piątek, 11 maja 2012

Na Dzień Matki: zakładki do książki - Para el Día de las Madres: unos marcadores de libro

Gabiś ma 26 miesięcy

W Meksyku Dzień Matki przypada na 10 maja, w Kanadzie ten dzień będzie obchodzony w nadchodzącą niedzielę 13 maja, a w Polsce dopiero 26. maja. Ot, co kraj, to inna data! Jednak my skorzystaliśmy z pierwszej okazji do świętowania rodzicielek i zrobiliśmy (hmmm, dzieci, nie ja! :-P) drobne upominki...


En México, el Día de las Madres se festeja el 10 de mayo, en Canadá el próximo domingo 13 de mayo y en Polonia el 26 de mayo! ¡Cada país lo festeja en otra fecha! Pero nosotros aprovechamos de la primera ocasión para celebrarlo y preparamos (o sea, los niños, ¡no yo! :-P) pequeños regalitos...


A jaki jest idealny prezent od dwulatka na Dzień Matki? Zakładka do książki! Pytacie pewnie, a dlaczego? Powód jest bardzo prosty: mamy takich maluchów zazwyczaj czytają różne książki czy poradniki dotyczące rozwoju ich potomstwa! ;-) Dodatko jest to prezent prawie w 100% wykonalny dla małych, jeszcze trochę nieporadnych rączek. Rączki te zazwyczaj bardzo chętnie zajmują się rysowaniem i naklejaniem nalepek, więc do dzieła!

Entonce, ¿cuál es el regalo ideal de un niño pequeño para el Día de la Madres? ¡Un marcador de libro! Seguramente se preguntan ¿pero por qué? La razón es muy simple: las mamás de los nenes tan chicos suelen leer varios libros o revistas relativos al desarollo de sus hijos. ;-) A parte, es un regalo que las pequeñas manos puedes casi al 100% preprar sin ayuda. Estas pequeñas manos suelen tratar con gusto los crayones o pegar pegatinas, así que ¡vamos al grano!


Co nam potrzebne?
  • gruby karton (np. z tylnej okładki bloku rysunkowego), z którego wycinamy formę przyszłej zakładki
  • dziurkacz, którym od razu robimy dziurkę na wstążkę
  • pisaki lub kredki świecowe (my mieliśmy oba gatunki ;-))
  • rozmaite nalepki, przy czym dobrze by było pamiętać o serduszku ;-)
  • kolorowe wstążki (nasze były dwóch rodzajów, dla urozmaicenia)

¿Qué se necesita?
  • un carón bien duro (p.ej. la última parte de un bloque para dibujar) de la cual de una vez cortamos la forma del marcador de libro
  • una perforadora, para hacer un hoyo para el listón
  • crayones y plumones (nosotros tuvimos ambos)
  • varias pegatinas, sin olvidar el corazón ;-)
  • unos listones coloreados de varios tipos, para variar

A oto zakładka wykonana przez mojego smyka. Najpierw poszły w ruch flamastry i kredki...

He aquí el marcador de libro hecho por mi peque. Primero se usaron los plumones y crayones...


Po nich przyszła kolej na wszelakie naklejki...

Después tocaron varias pegatinas...


A na sam koniec, przekładanie wstążki przez dziurkę, co było niemała wyczynem dla Gabisia...

Y al final, Gabi tuvo que pasar un listón por el hoyo, lo que fue un buen trabajo para él...


Trzeba przyznać, że każde dziecko ma inny styl pracy artystycznej, bo jedno sporo rysuje, drugie woli naklejki, a trzecie (czyli moje) tylko po trochę z każdego... Po prostu zakładka zakładce niepodobna! Jednak wszystkie mamy bardzo się ucieszyły z takiego prezentu, bo jak się nie cieszyć z takich kolorowych małych arcydzieł? :-)

Hay que añadir que cada niño tiene su propia técnica de trabajo artesanal, pues a uno le gustan los crayones, el otro prefiere las pegatinas, y el tercero (o sea, el mío) nomás un poquito de todo... Los marcadores de libros no se parecen de nada el uno al otro! Sin embargo, todas las mamás se alegraron un chorro por este regalo, pues como no, si todos son tan bonitos y coloridos? :-)


Niech żyją mamy! ;-)

¡Qué vivan las mamás! ;-)

piątek, 6 stycznia 2012

Wszystkiego dobrego w Nowym Roku 2012! - ¡Mis mejores deseos para el año 2012!



święta, święta... i już po nich! Mam nadzieję, że je miło spędziliście w cieple grona rodzinnego, przy wtórze śmiechu Waszych pociech, suto zastawionym stole, czy na rodzinnych przechadzkach na łonie natury... ;-) Oby ten nowy rok przyniósł Wam mnóstwo takich pięknych rodzinnych momentów! ;-)
Przepraszam za moją blogową nieobecność spowodowaną między innymi wyżej wymienionymi czynnościami, oraz ogólnym poświątecznym rozleniwieniem... Jednak powoli wszystko wraca do normy, wakacje się skończyły, praca rozpoczęła, więc i na blogu będę się pojawiała znowu częściej, tym bardziej, że przygotowałam mnóstwo materiałów, którymi chcę się z Wami podzielić... ;-)

Se acabaron las festividades... Espero que se las hayan pasado chido en el seno familial, escuchando las carcajadas de los peques, comiendo maravillosamente rico, dando paseos cortos o más largos... Que este nuevo año les traiga un montón más de estos bonitos momentos familiares... ;-)
Disculpen mi ausencia en el blog, ya que todas las actividades mencionadas arriba no me dejaron tiempo ni fuerzas de hacer algo más... Pero tranquilamente ya estamos volviendo a la realidad, empezamos a trabajar, así que también voy a volver a esciribir más a menudo, sobre todo que preparé muchos ficheros que quiero compratir con ustedes... ;-)

Pozdrawiam serdecznie,

Saludos,

PaniTanguera

niedziela, 20 listopada 2011

Salon du livre de Montréal 2011 i Erich-Emmanuel Schmidt

Gabiś ma 20 miesięcy

Mój mąż zaprosił nas dzisiaj do Salon du livre de Montréal, czyli na targi książek francuskojęzycznych. Idąc tam, nie spodziewaliśmy się zastać taaaaakich tłumów! Długaśna kolejka po bilety wstępu wiła się jak węgorz, na szczęście równie sprawnie jak i ta ryba, a na salonach - bo jest ich kilka - musieliśmy co chwilkę sprawdzać, co robi nasz maluch mający tendencję do szybkiego znikania w tlumie. Jak się okazało, trzy godziny czasu, który tam spędziliśmy, nie wystarczyły na zobaczenie więcej niż jednej trzeciej całego Salonu! Od ilości i kategorii tytułów można dostać oczopląsu, przy czym dobrze jest mieć rękę na portfelu, szczególnie w moim przypadku, gdyż ja + książki = debet na koncie! Pozwoliłam sobie jednak przytachać do domu kilka tytułów, z czego dwie pozycje są dla mnie, obie z dedykacją od ich autorów.


Pierwszą powieścią jest "Le silence oscène des miroirs", której charyzmatyczny autor Daniel Castillo Durante sam mnie zaczepił, gdy zaciekawiona czytałam jej opis na plakacie przy stoisku. Muszę przyznać, że ucięliśmy sobie bardzo ciekawą pogawędkę o różnych wątkach jego powieści, Argentynie, Borgesie, Quebecku, imigracji, poliglotyźmie... Ufff, gdyby nie to, że wokół kilka osób czekało na niego, pewnie byśmy długo jeszcze tak rozmawiali, bo są to tematy bardzo mi bliskie i na które rzadko zdarza mi się rozmawiać. Jak by nie było, Daniel Castillo Durante zaciekawił mnie opisem swojej powieści na tyle, że nie mogę się doczekać, by się w nią zagłębić... ;-) Zostałam również poproszona, by mu wysłać recenzję, a jeśli powieść by mi się nie spodobała, to następną dostanę od niego w prezencie!

Drugą powieścią dla mnie jest "La femme au miroir", której autorem jest Eric Emmanuel Schmitt. I tutaj również zostałam mile zaskoczona, bo pomimo że czas dla publiczności już dawno się skończył, miły pan Schmitt poświęcił mi kilka chwil i dodatkowo zgodził się na zdjęcie.


Poza tymi pozycjami kupiłam dwie książki, które znam z biblioteki i które mogę z czystym sercem polecić każdej osobie władającej językiem Moliera i zainteresowanej metodą Montessori oraz rozwojem dziecki w wieku 1 do 3 lat. Są to 100 activités Montessori pour préparer mon enfant à lire et à écrire autorsta Marie-Hélène Place oraz 365 activités avec mon tout-petit autorstwa Nancy Wilson Hall et al.



Gabiś przednio się bawił co rusz wyciągając i przeglądając to jedną, to drugą książkę z regałów, przy czym jedną upodobał sobie na tyle, że postanowiliśmy mu ją sprezentować na Boże Narodzenie. No dobrze, w tym przypadku to nie tyle książka, co ten załączony do niej mały traktorek tak przykuł jego uwagę...


Jednak mój synek ma w sobie coś z (trochę nietypowego) mola książkowego... ;-)


Idąc na te targi nie sądziłam, że tak mile spędzimy tam czas. Już zarezerwowałam sobie cały dzień na powtórkę z rozrywki za rok! ;-)