"Dzieci nie są głupsze od dorosłych, tylko mają mniej doświadczenia." Janusz Korczak

"Nigdy nie pomagaj dziecku przy ćwiczeniu, jeśli czuje, że jest w stanie wykonać je samodzielnie" Maria Montessori

"Kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat. " Janusz Korczak



Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziecięca wyobraźnia - imaginación infantil. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziecięca wyobraźnia - imaginación infantil. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 listopada 2013

Niesamowite ;-D - Increíble ;-D

Magda ma 7 miesięcy
Gabiś ma 3,5 roku

Scena z dzisiaj: Przygotowuję obiad w kuchni, dzieci są w pobliżu, zajęte, co chwilę na nie zerkam. Nagle Gabiś wyznaje, że chce coś dla mnie narysować: ulicę, a na niej tyle (=mnóstwo) samochodów. Poszedł po kartkę, czarną kredkę, usiadł i zajął się rysowaniem. Za chwilę słyszę jego pełen zdziwienia głos:
- Gabiś umie zrobić samochody niesamowite.
- Te samochody są niesamowite? - uśmiecham się.
- Nie, niesamowite, że Gabi umie zrobić samochody!
Faktycznie, rok temu o tej porze Gabi narysował swój pierwszy (i rozpoznawalny jako taki) samochód, potem była cisza w eterze, wypełniona kolorowymi kreskami i kółkami, no może jeszcze kropkami, które nie-wiadomo-co-przedstawiają, aż tu kilka dni temu narysował samochód jeden, drugi, trzeci... i tak chyba właśnie nadeszła faza na samochody. Mam nadzieję, że niedługo nadejdzie również faza na nas, ludzi... ;-)


Una escena de hoy: estoy preparando la comida en la cocina, los niños están cerca, ocupados, yo los veo de vez en cuando. De repente, Gabi me dice que quiere dibujar algo para mí: una calle con muchos carritos. Se fue a buscar el papel, un lápiz negro, se sentó en la mesa y se puso a dibujar. Al rato me llega su voz llena de sopresa:
- Gabi sabe hacer los carros increíble.
- ¿Estos carro son increíbles? - sonrío.
- No, increíble que Gabi sabe hacer unos carros.
De hecho, hace un año que Gabi dibujó su primer carro, después hubo mucho silencio en esta materia, lleno nomás de líneas, círculos y puntos de todos los colores del mundo, que quién-sabrá-que-son hasta que hace unos días, Gabi dibujó un carrito, luego otro, y otro más... Así, me parece, llegó la fase de los carritos. A ver cuándo llegará la de nostros, los humanos... :-D

PS: Trochę później, gdy kładłam dzieci do drzemki, Gabi szepnął mi na ucho: Mamusiu, jesteś kochana. :-D

PD: Un poco más tarde, cuando ponía los niños a dormir la siesta, Gabi me susurró al oido: ¡Mamá, eres un encanto! :-D

wtorek, 29 października 2013

Wizyta w muzeum : Chihuly - Una visita al museo : Chihuly

Magda ma 7 miesięcy
Gabiś ma 3,5 roku

Jedna ze szklanych rzeźb przed drugim budynkiem muzeum.

Kilka dni temu byliśmy w montrealskim Muzeum Sztuk Pięknych, które, muszę przyznać, co rusz bardzo pozytywnie mnie zaskakuje. Kiedy przyjechałam do Montrealu po raz pierwszy hmmm.... x lat temu (pomińmy milczeniem dokładną liczbę), tutejsze muzem mieściło się w jednym, aczkolwiek bardzo ładnym, jednak jak na rangę miasta tej wielkości dość małym, budynku, i pamiętam, że bardzo byłam tym faktem rozczarowana.



Wyszliśmy z windy o jedno piętro za szybko, i wprost
na obraz zrobiony z kolorowych pluszaków...
w sam raz dla Gabisia! :-)
Hace unos días nos fuimos al Museo de Bellas Artes de Montreal, el cuál, lo dmitos, me sorpernde positivamente cada vez más. Cuando visité Montreal por primera vez hace... (bueno, no importa cuantos) x años, el museo tuvo todas sus exposiciones en un sólo edificio, lo cual me decepcionó ,pues se me hizo demasiado pequeño para una ciudad de esa envergadura.

Gabisia zamurowało na ten widok: "wow!"
Dzisiaj są to dwa wielkie budynki połaczone ze sobą podziemnym przejściem, i mieszczące w sobie kilka różnej wielkości kompleksów sal, tak by w tym samym czasie pokazać wystawy o zróżnicowanej tematyce. Dodatkowo niektóre wystawy są bezpłatne, oraz regularnie urządza się tam warsztaty dla dzieci, jak i dla dorosłych. No, i nie mogę nie wpomnieć o koncertach! Ja, z racji młodości mojego przychówku, jak na razie załapuję się tylko na wystawy, o koncertach jeszcze tylko marząc, a i te najczęściej tuż przed ich zakończeniem. Tak też było i tym razem. Na szczęście, rok temu zaopatrzyłam się w kartę VIP (najlepsze wyjście dla rodzin z dziećmi, zapewniam), co pozwala mi ominąć szerokim łukiem kolejki do kas, oraz procentuje w muzealnym sklepiku.




Magdusia niestety przespała całą wystawę.
Hoy en día, el museo tiene dos grandes edificios unidos por un paso subterráneo, con varias salas, lo cual permite tener al mismo tiempo exposiciones de varios temas. Además, algunas de estas exposiciones se pueden ver gratis, y también se organizan de manera regular talleres para niños y adultos. ¡Tampoco debo de olvidar los conciertos! Como tengo crios tan pequeños, hasta la fecha me tocan nomás las exposiciones, y aún así, logro verlas poco antes de que se acaben. Así fue también el caso esta vez. Por suerte, hace un año, me compré la tarjeta VIP, lo que me permite pasar al lado de las colas para las cajillas. Me parece la mejor inversión para familias con niños, y además me da descuentos en la tienda del museo. 

A oto nasz mini-reportaż z tej wystawy...
He aquí nuestro minireportaje de esta exposición...

Kilka lat temu byliśmy z mężem w Las Vegas, gdzie urzekł mnie przepiękny, szalenie kolorowy i świetlisty sufit w hotelu Bellagio (również mogę polecić wyśmienity bufet w tym hotelu). Teraz miałam okazję jeszcze raz mu się przyjrzeć, chociaż w innych okolicznościach, a i sufit wydał mi się trochę jednak mniejszy od tamtego.

Hace unos años, estuvimos con mi esposo en Las Vegas, donde me encantó el precioso techo increíblemente colorido y luminoso del hotel Bellagio (también les puedo sugerir el exquisito buffet de este hotel). Ahora tuve la ocasión de verlo de nuevo, aunque en otras condiciones, y también el techo me parecía algo más pequeó que aquello.





W tej sali bawiliśmy się z Gabisiem w zgadywanie "co ta rzeźba może przedstawiać?" 

En esta sala no divertimos con Gabi adivinando ¿qué puede ser esta u otra escultura?

Kula ognia?
Winogrono?
Niebieskie węże?
W tej sali zaś Gabiś karmił rybki i inne delfiny w podwodnej krainie...

En esta sala Gabi daba a comer a los peces u otros delfines en el mundo submarino...

Widzicie te rybki? ;-)
W innej sali z kolei czekały na nas mega potężne ikry. ;-)

En otra sala nos esperaban huevas enormes. ;-)


A na koniec jeszcze mega nenufary...

Y al final nenufares...

Gabiś podchodził od kielicha do kielicha, mówiąc mi, że tu mieszka ryba/kaczka,/osiołek, każdego pytając,
czy ma zjeżdżalnię i schody? Odpowiedź zawsze była ta sama: "tak? wow!"


Czy tam mieszka Calineczka?
A tak pięknie przystrojone schody witały i żegnały zwiedzających... Do następnej wystawy!

Estas escaleras si bien adornadas daban la bienvenida y decían hasta la próxima a los visitantes.



piątek, 30 listopada 2012

Trochę inne montessoriańskie drzewko :-)

Gabiś ma 32 miesiące

Scenka z tego tygodnia: Gabiś właśnie dopiero co odłożył na półkę puzzle drzewa, gdy do pokoju wszedł mój mąż. Spojrzałam na jego koszulkę, zaśmiałam się i szybko zawołałam synka. "Co to jest?", zapytałam wskazując na torso męża. Gabiś cały zachwycony zawołał zaraz: "Drzewo!", pobiegł z powrotem po puzzle i zaczął je dopasowywać na tacie... I to bezbłędnie, haha! ;-)

Zaczynamy od korony...

...po niej przyszła kolej na pień...
 
...a na końcu są korzenie drzewa!  "I już", jak mawia sam Gabiś;-)

piątek, 9 listopada 2012

Domowa plastelina pachnąca cynamonem

Gabiś ma 32 miesiące

Od dawna już miałam ochotę przygotować dla moich przedszkolaków domową ciastolinę, lecz z niezrozumiałych dla mnie samej powodów, zawsze wydawało mi się to przedsięwzięciem ponad miarę moich możliwości, w sensie, że się nie uda... Nic bardziej mylnego! Ciastolinę przygotować jest bardzo łatwo, tylko ewentulanie ramię może trochę poboleć od ciągłego mieszania w garnku. W internecie można znaleźć mnóstwo przepisów, a ja wybrałam ten z blogu Tinkerlab, tylko że masę zrobiłam z połowy składników oraz dodałam do niej cynamon... Ale zapachniało w naszym domu, mniam mniam!

Do zrobienia ciastoliny potrzebujemy:

  • 2,5 szklanki wody
  • 1,25 szklanki soli
  • 1,5 łyżki "cream of tartar", czyli wodorowinianu potasu
  • 5 łyżek oleju roślinnego
  • 2,5 szklanek mąki
  • cynamon według uznania

Wszystkie składniki mieszamy w garnku i gotujemy, ciągle mieszając, na małym ogniu przez około 15-20 minut. Ciastolina jest gotowa, gdy już nie przykleja się do dna garnka i łatwo daje się z niej zrobić kulę. Zamiast cynamonu  można oczywiście dodać inne dodatki zapachow+kolorystyczne (np. kardamon, kakao lub kurkumę, by uzyskać piękny żółty kolor).

Jeśli nie macie wodorowinianu potasu, na blogu Pinkcake.html znajdziecie przepis z dodatkiem soku z cytryny. Dajcie znać, czy się Wam udało.



Dałam dzieciom do zabawy jeszcze ciepłą ciastolinę i muszę przyznać, że nie spodziewałam się, że będzie z niej aż taki hit dnia! Na pewno nie tylko przez piękny zapach, ale i teksturę, który wydaje mi się być dużo milsza w dotyku, niż komercyjna plastelina. Gabiś lepił z naszej masy różne różnorodności, czasami trochę mało rozpoznawalne dla niewtajemniczonych :-), i po ponad godzinie musiał przerwać zabawę ze względu na obiad. Gdyby nie to, to pewnie jeszcze dłużej miałby taką radochę... Ciastolinę szczelnie zapakowałam w woreczek (taki do zamrażarki), by nie dostało się do niej powietrze, i za jakiś czas mam zamiar znów ją wyciągnąć do zabawy.

Najpierw powstała kuleczka, potem różne formy wycięte małymi foremkami...

...a gdy Gabiś już się rozkręcił na dobre, nawet cała rodzina krokodyli! :-)

Bardzo Wam polecam przygotowanie takiej ciastoliny, bo warto! :-)

czwartek, 26 kwietnia 2012

Co jest najlepszą zabawką wszechczasów? Kijek! ;-)

Gabiś ma 25 miesięcy

Nie wierzycie? Gabiś na każdym spacerze zbiera kijki i kijaszki... a potem ląduje toto w naszym ogródku lub, jeśli mniejszych rozmiarów, w domowym koszyczku skrabów natury.


Podejrzewam, że nie tylko Gabiś ma takie upodobania, ale pewnie cała chmara innych dzieci również lubi bawić się kijkami. Wcale im się nie dziwię, bo taki kijek może być wszystkim: koniem, mieczem, różdżką czarownika, i wieloma innymi rzeczami, a nie tylko podpórką do pomidorów! ;-) Kilka lat temu kijek został nawet uznany przez amerykańskie Toy Hall of Fame za zabawkę wszechczasów! :-)

piątek, 17 lutego 2012

Proszę Państwa, oto żaba!

Gabiś ma 23 miesiące


Albo słowami Gabisia: "Le-le", czyli "re-re" z piosenki o żabce, co to mamy nie słuchała... ;-) (Nota bene, chyba muszę wysłuchać w końcu całą piosenkę, bo znam tylko jedną zwrotkę i nie wiem, dlaczego ta żabka nie słuchała mamy?) A gdzie się schowała ta nasza mała żabka? Otóż przysiadła sobie całkiem cichutko w lewym dolnym roku, przyglądając się z daleka kolorowej walentynkowej róży... Chyby zbyt dużo wody się opiła, bo wyszła całkiem niebieska... ;-) To pierwszy rysunek Gabisia, który "coś" przedstawia, choćby nie było widoczne na pierwszy rzuta oka, co to właściwiwe jest... Ta krwistoczerwona część jednego z wewnętrznych płatków róży jest mojego autorstwa, bo Gabiś "kazał" mi kolorować razem z sobą... :-) No więc pokolorowałam troszkę, resztę zostawiając jemu. :-)

czwartek, 22 grudnia 2011

Dziecięca wyobraźnia: skarby kuchenne - La imaginación infantil: los tesoros de la cocina

Gabiś ma 21 miesięcy

Maluch + kuchnia, a raczej skarby kuchenne ukryte w szafkach czy szufladach = wyśmienita zabawa! Co tam zabawki na baterie, błyszczące wszytkimi kolorami tęczy i grające jak na jarmarku, kuchnia to jest coś! :-) Oto Gabi robiący wafle z foremek do lodów...

Un peque + la cocina, o más bien los tesoros escondidos en los armarios u cajones = ¡juego maravilloso! Qué tienen los jugetes de pilas, brillantes como el arco iris y cantando como en la feria, ¡la cocina es lo mejor! :-) He aquí a Gabi haciendo gofres de la formas para el hielo...

sobota, 19 listopada 2011

Dziecięca wyobraźnia: krzesła - La imaginación infantil: las sillas

Całkiem normalny, spokojny piątek z trójką maluchów w podobnym wieku (maksymalna różnica wieku to 6 tygodni)... Gdy ja byłam zajęta przygotowaniami do obiadu, oto co robiły dzieci... grzecznie bawiły się krzesełkami! ;-) Tak, tak, grzecznie, bo nawet nie było ich słychać tak, jakby się umówiły grać w niemy pociąg... ;-) Gdy ta zabawa już się im znudziła, krzesełka posłużyły za schody by wejść na sofę... Ech, ta dziecięca wyobraźnia!

Un viernes como todos, tranquilo, con tres niños de casi misma edad (con máximo seis semanas de diferencia)... Cuando yo estuve preparando la comida, he aquí lo que ellos hacían... ¡ tranquilamente jugaban con sus sillas! Sí, sí, tranquilamente, pues ni siquiera hacían ruido como si se hubieran puesto de acuerdo para jugar al tren mudo... ;-) cuando ya se aburrieron, las sillas les sirvieron de escalones para subirse al sofá... Ay, ¡la imaginación infantil!

środa, 28 września 2011

Gabi i dziura na deptaku - Gabi y el bache

Gabiś ma 18 miesięcy

...czyli dziecko, które nigdy się nie nudzi! Wszędzie znajduje swój osobisty plac zabaw, a czasem nawet minitor z przeszkodami. :-)

...¡o un niño que nunca se aburre! Se encuentra un campo de juego dondequiera, a veces hasta una mini pista de obstáculos. :-)