"Dzieci nie są głupsze od dorosłych, tylko mają mniej doświadczenia." Janusz Korczak

"Nigdy nie pomagaj dziecku przy ćwiczeniu, jeśli czuje, że jest w stanie wykonać je samodzielnie" Maria Montessori

"Kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat. " Janusz Korczak



Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bezpieczeństwo - La seguridad. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bezpieczeństwo - La seguridad. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 stycznia 2012

Ochrona zdjęć i innych treści bloga

Jest to temat, który od dłuższego już czasu chodził mi po głowie, jednak jako że nie jestem zbytnio uzdolniona technicznie, nie wiedziałam, jak się do tego zabrać. Aż tu nagle przek kilkoma dniami znalazłam instruktaż punkt po punkcie na kanadyjskim (eh!) blogu mommymoment.ca. Ja z niego skorzystałam i wiem, że funkcjonuje, więc chętnie się z Wami podzielę przepisem... ;-)

Punkt 1: Należy skopiować kod w okienku na stronie dynamicdrive.com, czyli kliknąć na "Select all", a potem skopiować (Ctrl + c).


Zaznaczyłam na czerwono

Punkt 2: Idź do ustawień strony Twojego bloga, po angielsku jest to następująco: dashboard + design + page elements

Punkt 3: Kliknij na "Dodaj gadżet"

Punkt 4: Wybierz "HTML/Javascript" i tam wklej kod

Punkt 5: Sprawdź, jak działa! ;-)

Przyjemnego blogowania,

PaniTanguera

niedziela, 30 października 2011

Pożar! - ¡Fuego!

Leniwy sobotni poranek, za oknem powoli tajały okna samochodów delikatnie ośnieżone przez nocny przymrozek, Lothar przygotowywał śniadanie przy pomocy Gabisia, a ja korzystając z tych kilku chwil spokoju czytałam książkę siedząc na sofie w głównym pokoju z pierwszą poraną latte w ręku... I nagle z takiego dolce far niente wybudzi mnie okrzyk mojego męża: Ogień! Prawdę mówiąc, nie za bardzo skojarzyłam, o co mu chodzi, bo patrzył jakby w moim kierunku, więc rozejrzałam się dookoła, a tu nic, ale mój mąż już biegł do drzwi przedsionka, a mój wzrok za nim... i co ujrzałam? Faktycznie ogień! Palił się drucik w kaloryferze! Lothar od razu wyłączał to ustrojstwo, poleciał wyłączać też korki oraz po ręczną gaśnicę i w try miga ugasił igień... A ja za to przez resztę przedpołudnia czyściłam ściany przedsionka z czarnego osadu oraz kilkakrotnie myłam podłogi z białego pyłku... świąd spalenizny niestety do tej pory utrzymuje się w powietrzu. Nigdy nie podobały mi się tutejsze kaloryfery i po tej przygodzie raczej już nie spodobają, ale musieliśmy kupić podobny kaloryfer, chociaż już bez drucika, bo każde inne rozwiązanie kosztowałoby krocie...


Po takiej niespodziewanej przygodzie stwierdziliśmy, że mamy szczęście, iż pożar wybuchł w weekendowy poranek, gdy wszyscy byliśmy w domu, a nie na przykład wieczorem, gdy już leżelibyśmy w łóżkach, czy na przykład podczas naszego spaceru po okolicy... Jako, że "przezorny zawsze ubezpieczony" mieliśmy wprawdzie butlę gaśniczą, ale jeszcze w tym tygodniu planuję dokupić dwie inne, by na każdym piętrze mieć po jednej. Mamy też czujnik przeciwpożarowy, który świetnie daje o sobie znać za każdym razem, gdy gotując zapomnę właczyć wyziew nad kuchenką, jednak zapomnieliśmy zmnienić baterie w czujniku na piętrze, więc to też jest do zrobienia w tym tygodniu.

A jak u Was z zabezpieczeniem przeciwpożarowym?