"Dzieci nie są głupsze od dorosłych, tylko mają mniej doświadczenia." Janusz Korczak

"Nigdy nie pomagaj dziecku przy ćwiczeniu, jeśli czuje, że jest w stanie wykonać je samodzielnie" Maria Montessori

"Kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat. " Janusz Korczak



środa, 25 stycznia 2012

Ochrona zdjęć i innych treści bloga

Jest to temat, który od dłuższego już czasu chodził mi po głowie, jednak jako że nie jestem zbytnio uzdolniona technicznie, nie wiedziałam, jak się do tego zabrać. Aż tu nagle przek kilkoma dniami znalazłam instruktaż punkt po punkcie na kanadyjskim (eh!) blogu mommymoment.ca. Ja z niego skorzystałam i wiem, że funkcjonuje, więc chętnie się z Wami podzielę przepisem... ;-)

Punkt 1: Należy skopiować kod w okienku na stronie dynamicdrive.com, czyli kliknąć na "Select all", a potem skopiować (Ctrl + c).


Zaznaczyłam na czerwono

Punkt 2: Idź do ustawień strony Twojego bloga, po angielsku jest to następująco: dashboard + design + page elements

Punkt 3: Kliknij na "Dodaj gadżet"

Punkt 4: Wybierz "HTML/Javascript" i tam wklej kod

Punkt 5: Sprawdź, jak działa! ;-)

Przyjemnego blogowania,

PaniTanguera

8 komentarzy:

Angelika pisze...

Wielkie dzięki.
Znałam kod na zablokowanie tekstu ale nie wiedziałam co z robić z grafikom ,a to właśnie o nią chodziło mi najbardziej (nasze prywatne zdjęcia itp.)
Wielu osobom wydaje się że jeśli coś jest wstawione na bloga to można to bez pardon-owo kopiować.
Bardzo mi pomogłaś.

W pogoni za E. pisze...

Ja też BARDZO dziękuję!

wkropka von BILDschön pisze...

dzieki wielkie!
pozdrawiam
wkropka

Caramellita pisze...

Pani Tanugero, mam złą wiadomość: o ile kod działa na 'right click' czyli nie pozwala na kopiowanie przy pomocy 'save as', to już niestety swobodnie można zaznaczyć sobie tekst i zdjęcie, nacisnąć Ctrl+C i wszystko skopiować do Worda.
Można też zrobić screen strony i mieć kopię zdjęcia w ten sposób (choć pewnie gorszą gatunkowo).

Ja mam - przyznaję się - dylemat, gdyż kopiuję z netu sporo zdjęć, jako ilustracji do moich wpisów. Część jest mojego autorstwa, część do screeny właśnie. Jeśli znam autora np. ściągam coś z jakiegoś bloga lub np. Flickr'a, to staram się linkować.
Jeśli zaś chodzi o moje zdjęcia, to nie mam nic przeciwko temu, by ktoś je kopiował. Wychodzę z założenia, że wysyłając je w wirtualną przestrzeń daję im prawo do samodzielnego bytu.
Nie chciałabym, by ktoś je wykorzystywał jako własne. Szczególnie zaś nie chciałabym, by ktoś kopiował moje teksty. Ale ... mam świadomość ryzyka.

Wydaje mi się, że jak coś jest umieszczone w necie na stronach publicznych, niekodowanych, to chyba raczej nie da się tego uchronić przed rozprzestrzenianiem.
Dlatego między innymi ja nigdzie nie zamieszczam zdjęć moich dzieci.
Ale rozumiem, że jest trudno, jak się pisze blog o dzieciach właśnie :)

K pisze...

i jeszcze jedno - podaj mi Twój adres mailowy, to prześlę Ci jakie chcesz zdjęcie czy filmik z Twojego bloga, dokładnie w takim samym rozmiarze, jak na blogu...
To urządzenie naprawdę przed niczym nie zabezpiecza - po prostu nie ma takiego urządzenia :(

Pani Tanguera i Gabiś pisze...

Caramellita, no to faktycznie mnie zmartwiłaś... :-( Faktem jest, że mój blog z założenia jest o edukacji mojego syna inspirowanej Montessori oraz ogólnie o naszych poczynaniach, a przeznaczony jest w pierwszej kolejności dla rodziny i przyjaciół rozsianych po świecie. Nic to, mam nadzieję, że nikt nie będzie na tyle złośliwy, by właśnie z czystej złośliwości wykorzystywać zawartości bez mojego zezwolenia.

K, rozumiem Twoje nastawienie, bo pewnie miałaś powody, by praktycznie wymazać cały (bardzo ciekawy zresztą) blog i zacząć go od nowa, bez zdjęć Twoich dzieci. Ja jednak takich powodów u mnie nie widzę, więc nie chcę popadać w paranoję i wycinać wszystkiego ot tak, na wszelki wypadek. Tak, jak napisałam powyżej, ten blog jest z założenia o moim synu. Gdy spoglądam na inne edukacyjne blogi (z różnych krajów, nie tylko polskie), widzę mnóstwo zdjęć dzieci! ;-)

Do wszystkich: przepraszam, myślałam, że pomogę, a tutaj okazuje się, że nici z tego... :-( Nic to, tymkodem możemy jednak w pewnym sensie utrudnić zadanie ewentualnym hakerom, przynajmniej to...

Pozdrawiam wszystkich serdecznie,
Moni

K pisze...

Moni, na szczęście moja decyzja o usunięciu zdjęć dzieci podyktowała była moimi własnymi przemyśleniami (także pod wpływem lektury tekstów Marii Montessori) a także osobistymi doświadczeniami jednej z mam (byłej blogerki, piszącej o swoich dzieciach), która po tych doświadczeniach postanowiła prowadzić kampanię uświadamiającą blogujące matki:) Uświadomiła mnie skutecznie, choć niestety za późno. Z bloga nie ma wyjścia, a takie urządzenia jak te, tworzą tylko ułudę i nie stanowią żadnego utrudnienia dla nikogo (a już na pewno nie dla hakerów!) :-(

Jeśli mogę coś Ci polecić (bo oczywiście osobiście kocham Twojego bloga i nie chcę żebyś przestała pisać!!!:)), to umieszczanie jakiegoś napisu na zdjęciach (zwłaszcza tych, na któych jest Twój Gabi) - może to być np. adres bloga. Taki zabieg nie psuje atrakcyjności zdjęć dla rodziny, przyjaciół czy takich jak ja, wiernych uczciwych czytelników:), natomiast takie zdjęcie nie nadaje się już do wykorzystania w innych niż Twój blog celach.

Piotr pisze...

Popieram K. Ten kod absolutnie nie działa, no może tylko dla tych co nie wiedz jak go obejsc. Firefox od razu pyta sie czy zablokowac mozliwosc wyswietlania okien dialogowych i po zaznaczeniu, nasz kod jest bezradny bo nie moze sie wyswietlic i pojawia sza to standardowe okno z ktorego mozna znapiac fotke na dysk. Poza tym nawet jak zastosowac kod ktory poporsu nie bedzie reagowal na klawisz myszy to i tak da ise otowrzyc zrodlo strony i skopiowac adres pliku jpg i go sciagnac mimo tego.

Pozdrawiam i uczulam zeby nie ufac tego typu pseudo zabezpieczeniom.