"Dzieci nie są głupsze od dorosłych, tylko mają mniej doświadczenia." Janusz Korczak

"Nigdy nie pomagaj dziecku przy ćwiczeniu, jeśli czuje, że jest w stanie wykonać je samodzielnie" Maria Montessori

"Kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat. " Janusz Korczak



środa, 1 lutego 2012

Z cyklu "Lepsze od telewizji": mini obserwatorium ornitologiczne za oknem

Gabiś ma 22 miesiące

Jedno z moich najmilszych zimowych wspomnień z dzieciństwa jest związane z obserwacją ptaków w karmniku na parapecie. Mogłam tak siedzieć z nosem wlepionym w szybę godzinami i obserwować, obserwować, obserwować... Gdy byłam już starsza, szukałam informacji na temat ptaków oraz innych zwierzaków w encyklopediach biblioteki publicznej i, nie doczekawszy się nigdy własnej encyklopedii, założyłam nawet autorską w cudem upolowanym wielkim, szarym zeszycie. To był początek lat 80.tych, więc do zeszytu wklejałam nawet marnej jakości, gazetowe, czarnobiałe zdjęcia zwierząt wszelkiego przekroju. Mam ten zeszyt zresztą do dziś dzień... ;-)

Ale wracając do ptaków - od ostatniego lata zawieszamy dla nich karmniki. Zauważyłam, że Gabisiowi również bardzo się podoba podglądanie tych pierzastych stworzeń i chętnie sam dokłada ziaren, czy wkłada blok tłuszczu z ziarnami do ich karmnika... Muszę dodać, że mój syn nie pogardzi też wiewiórkami, które tutaj, w Montrealu, są nader bezczelne i co chwila podkradają ptakom żarełko. Dodatkowo takie przyglądanie się naturze zza okna jest niewątpliwie najfajniejszym sposobem uspokojenia dzieci przed drzemką... Na Gabisia w trakcie akcji "buntu (prawie-) dwulatka" najlepiej działa: "O, zobacz, wiewiórka przyszła do nas na obiad!". Momentalnie przerywa akcję i wzrokiem szybko szuka puchatego stworzonka. Przyznaję, że czasami tej wiewiórki czy innej sikorki trochę nadużywam, i jak tylko mały spojrzy na okno, to muszę dodać, "o, już jej nie ma, a to szkoda!", by się nie zorientował, że nikogo tam nie było! Uważam, że takie małe kłamstewka nie są złe, a dodatkowo dobrze wpływają na poziom adrenaliny we krwi zdenerwowanej matki... ;-) Uspokajają tak dziecko, jak i ją... ;-)

Gabiś znalazł dzięcioła! ;-)
Aby dzieciom umilić obserwacje ornitologiczne, wydrukowałam karty ze zdjęciami sikorki czarnogłówki, dzięcioła, wróbla oraz... wiewiórki, czyli tych, które u nas najczęściej bywają, i przykleiłam je do framugi drzwi balkonowych. Teraz za każdym razem, gdy któreś z tych stworzeń zawita na naszym tarasie, dzieci całe podekscytowane wskazują na jego podobiznę na zdjęciu. ;-) No, i oczywiście od razu uczą się jego nazwy po polsku. ;-)


Dla zainteresowanych umieściłam poniżej link do pliku:

Ptaki i zwierzak w naszym ogródku

Czy Wy również macie karmniki? Jeśli tak, to polecam zrobienie podobnych kart! :-) Niedługo wstawię instruktaż robienia montessoriańskich kart, aby Wam ułatwić zadanie... ;-)

4 komentarze:

W pogoni za E. pisze...

Oj u nas tez w tym roku pojawił się karmnik na balkonie...ale jeszcze żaden ptak tam nie zagościł...chyba :( Czekamy. A karty to rzeczywiście bardzo dobry pomysł :)

magda(c) pisze...

wspaniały pomysł z tymi kartami! Jak będziemy mieć karmnik na pewno skorzystamy.
z pozdrowieniami ;-)
magda(c)

ZEZULLA pisze...

No zawładnął mym sercem:D

K pisze...

my też mamy i karmnik i słoninki i orzeszki i kolbę na jabłonce i punkt obserwacyjny w oknie kuchennym z kartami, lornetką i atlasem ptaków... i zero ptaszków (poza synogarlicą, która mieszka w jednym z naszych drzew nic do nas nie przylatuje)???!! abuuuu!

PS. korzystaliśmy z pomysłów i materiałów z tej stronki:
http://www.czymskorupka.pl/
ale dzisiaj drukujemy i Wasze:) Dzięki!!! Może to zachęci ptaszki do odwiedzin??:)